Olej Chorwację i jedź do Czarnogóry na własną rękę ! – Nasz 5-dniowy plan wyjazdu bez auta

by Dawid Świętochowski

CZARNOGÓRA NA WŁASNĄ RĘKĘ - OBJAZDÓWKA PO NASZEMU CZYLI 5 DNI BEZ AUTA

Nie wiem, jak Wy, ale my jakoś o Czarnogórze za dużo w życiu nie słyszeliśmy. Wszędzie tylko ta Chorwacja i Chorwacja. Jeśli byśmy zapytali przypadkowych ludzi na ulicy, pewnie co drugi był kiedyś w Chorwacji – bo przecież całkiem tanio, ładnie i ciepło. No ale halo, a co z innymi krajami bałkańskimi, które sąsiadują z wszechobecną Chorwacją? Ja wiem, ludzie lubią sprawdzone rzeczy i raczej wolą jechać na sprawdzone wakacje niż jechać w ciemno do kraju, który jeszcze nie został do końca przetestowany przez innych. Ale wierzcie mi, świat ma tyle do zaoferowania, że czasami warto wyjść poza schemat i dać szansę na odkrycie czegoś nowego. Czarnogóra na własną rękę to idealny pomysł!

Poza tym, można by rzec, że my właśnie „przetestowaliśmy” Czarnogórę, więc możecie być spokojni i pewni, że jest to kraj cywilizowany i tak samo (a może i bardziej) piękny niż Chorwacja 🙂

Przechodząc do sedna, przychodzimy dzisiaj do Was z relacją z naszego wyjazdu objazdówkowego  do Czarnogóry. Proszę Państwa, oto przed Wami nasz 5-dniowy plan wyjazdu!

Jeśli nie znajdziecie tutaj odpowiedzi na wszystkie nurtujące Was pytania, zajrzyjcie jeszcze tutaj:

Zanim zaczniemy - TO NIE JEST GOTOWY PLAN

Od razu na wstępie zaznaczam, że nasz wyjazd nie był napakowany wszystkimi możliwymi atrakcjami, a nasz plan na wyjazd był bardzo luźny. Mieliśmy co prawda na mapie zaznaczone ważne miejsca, natomiast były one tylko inspiracją. Tak naprawdę każdy dzień planowaliśmy wieczorem dnia poprzedniego, uzależniając go od naszych chęci i pogody.

Celem był odpoczynek i zwiedzanie kraju w spokojnym tempie, bez spiny, dlatego dzisiejszy wpis jest bardziej naszą luźną relacją (która mam nadzieję Was zainspiruje!) aniżeli sztywnym gotowcem.  

...I NIE ZNAJDZIESZ TUTAJ SŁYNNYCH BUDOWLI CZY KOŚCIOŁÓW

Wiemy, że tego typu wpisy często obfitują w listę ważnych budowli, które znajdują się w danym miejscu. „Będąc tu, musisz zobaczyć to i to…”. Na początku naszych podróży też tak robiliśmy, ale z czasem dotarło do nas, że nie jest dla nas ważne „odhaczanie” kolejnego zabytku tylko dlatego, że tak trzeba. Nigdy nie byliśmy jakimiś wielkimi fanami historii, więc nie mamy zamiaru na siłę być nimi teraz. Wolimy odkrywać nowe miejsca według własnych zasad. Często ostatnio również odkrywamy miasta na zasadzie: „gdzie nas nogi poniosą” – tzn. idziemy zwiedzać miasto bez konkretnego planu. Mamy pozapisywane dosłownie kilka popularnych miejsc, natomiast większą wartością dla nas jest samo odkrywanie miasta tak ogólnie – jego nieoczywistych i mało uczęszczanych miejsc, spędzanie dobrych chwil na plaży, gdzie mamy widok na zachód słońca. i tak dalej…

Bo to jest nasz sposób na zwiedzanie 🙂 

Dzień 1. przylot, przyjazd do Baru

Początek naszej przygody rozpoczęliśmy od przylotu do stolicy kraju – Podgoricy. Lecieliśmy z Krakowa linią Ryanair za śmieszne pieniądze (kosztorys znajdziesz tutaj). Po przylocie skierowaliśmy się na stację kolejową, która kompletnie nie wyglądała jak typowa stacja kolejowa 😀  Tam wsiedliśmy do pociągu do Baru (jedzie się 2h), który był naszym pierwszym punktem wycieczki. Nie, nie do baru na piwo, do Baru -miasta 😀 Więcej o tym pociągu, cenie, przystanku i innych takich przeczytacie w naszym wpisie Czarnogóra – praktyczne informacje (punkt dojazd do/z lotniska dla niezmotoryzowanych)

Mieliśmy w Barze zaklepany nocleg na jedną noc i był to jedyny nocleg, który zarezerwowaliśmy przed przylotem. Postanowiliśmy rezerwować noclegi na bieżąco w zależności gdzie nam się spodobało zostać dłużej.

W Barze spędziliśmy tak naprawdę popołudnie i wieczór ( z nieplanowaną przerwą na drzemkę, ale w sumie nie ma się co dziwić, na lotnisko jechaliśmy o 3 nad ranem:D)

Co warto zrobić w Barze:

  • odwiedzić port morski i plażę Barska Plaza – w jednym miejscu są fajne skały, gdzie zrobiliśmy sobie mini randkę i oglądaliśmy zachód słońca
  • przejść się deptakiem wzdłuż morza
  • zrobić sobie długi spacer i odkrywać miasto po swojemu bez sztywnego planu
  • zjeść tłuściutkie ciepapcici w Banjalucki Cevap (więcej tutaj)
  • pojechać do Starego Baru – jest to miasto oddalone o ok. 5km od Baru. Jak nazwa wskazuje jest stare (haha) i przez to bardzo urokliwe. Podobno dużo ciekawsze niż sam Bar! Podobno…- wiem, narażamy się teraz wielu ludziom, ale nie byliśmy tam :C Wszystko przez tą naszą drzemkę! Cały dzień nam się rozjechał przez to, ale nie czujemy się z tym źle, bo wiemy, że potrzebowaliśmy regeneracji, poza tym, na pewno tu wrócimy <3
Promenada pełna palm w Barze Czarnogóra
Deptak wzdłuż plaży
Marina w Barze
Plaża Kraljevska
Zachód słońca z plaży Kraljevska
Pycha cevapcici w Banjalucki Cevap

Dzień 2. Kotor

Rano wsiedliśmy do autobusu w kierunku Kotoru – jeśli jakiś śmieszek zapyta „oo czyżby tam było dużo kotów (KOTor)?” Z pełną powagą odpowiemy, że niestety tak 😀 Serio, są na każdym kroku.. Tzn. do kotów za bardzo nic nie mamy, ale przez to, że jeden bezczelnie nam się ze*rał, jak jedliśmy śniadanie (chyba to była forma zemsty za to, że mu nic nie daliśmy) koty są u nas skreślone! 

Kotor podzielony jest na 2 części: stare i nowe miasto. My zdecydowanie polecamy stare, bo ma bardzo fajny klimacik. Stare miasto to takie jakby miasto w mieście, jest otoczone murem i wchodząc na jego teren ma się wrażenie, jakby weszło się do innego świata. Nocleg również mieliśmy w tej części.

Co warto zrobić w Kotorze :

  • zobaczyć miasto z góry – czyli przejść ścieżką (ponad 1500 schodów) na ruiny zamku św. Jana, skąd jest ekstra widok na Kotor i Zatokę Kotorską. W lato jest to niezłe wyzwanie, ponieważ ciężko na trasie o cień, a lata są tutaj naprawdę gorące. – NIE POPEŁNIJCIE TEGO SAMEGO BŁĘDU CO MY! – Teoretycznie wejście jest płatne -koszt wejścia 8euro/os. (Podobno poza sezonem jest za darmo, ale my byliśmy w październiku i płaciliśmy). Natomiast, jest możliwe wejście na szczyt za darmo, tylko trzeba wiedzieć, gdzie i my Wam już wszystko mówimy – poniżej znajdziecie mapkę z zaznaczonymi obiema ścieżkami. czas wejścia: około 40 min.
  • zgubić się na starym mieście
  • iść na obiad do BBQ Tangja – tanio, duże porcje, tutejsza kuchnia
  • podpytać tutejszych o homemade rakiję – sprzedawanie swojej rakji jest nielegalne, ale może jak się ładnie uśmiechniecie do kogoś, to Wam da cynk, gdzie kupić 😀
  • wybrać się na spacer wzdłuż Zatoki Kotorskiej w stronę Dobroty
  • spróbować Kotorskiej krempity (coś jak kremówka), można ją znaleźć w cukierniach i knajpkach

NIE WARTO!

  • iść do Letrika Caffe Bar– kupiliśmy tu najdroższe piwo w Czarnogórze (3EUR za 0,3l butelkę) i zaznaczam, że nie było to żadne wymyślate piwo, tylko Nicsicko najzwyklejsze piwo czarnogórskie
  • płacić za wejście na ścieżkę do ruin zamku św. Jana 😀

Mapa z zaznaczonymi ścieżkami do zamku św. Jana

ZIELONA KROPKA - początek darmowej ścieżki (w pobliżu ul. Tabacina 529), CZERWONA KROPA - płatnej (ul. Put do Svetog Ivana)

Widok z ruin zamku św. Jana

Podróżniki Dwa w Czarnogórze w tle Zatoka Katorska

Ścieżka prowadząca na szczyt

Stare miasto (Stari Grad)

Widok na Zatokę Kotorską ze ścieżki wzdłuż plaży
Kotorska krempita

Jak dojechać z Baru do Kotoru?

Rozkład jazdy od poniedziałku do piątku

Dzień 3. Herceg Novi

Jeśli szukacie miejsca spokojnego (mówimy tu o jesieni) to jest to idealne miejsce. Za dużo do roboty tutaj nie było, ale jak na chill to jest ideolo. Gdy byliśmy w październiku to praktycznie wszystkie hotele i kluby przy morzu były pozamykane. Podobno jest jednym z najpopularniejszych kurortów w Czarnogórze i posiada najlepsze plaże wzdłuż całej Zatoki Kotorskiej. W Polsce natomiast to miasto jest na razie mało znane.

Ciekawostka: Herceg Novi znajduje się zaledwie 9km od granicy z Chorwacją (w Kobili). Z Herceg Novi jedżą do Dubrovnika regularnie autobusy.

Co warto zrobić w Herceg Novi:

  • pójść na spacer deptakiem wzdłuż Zatoki Kotorskiej
  • zobaczyć stare miasto i plac Bellavista (główny plac starego miasta)
  • zwiedzić wioskę Zlijebi – taka kamienna wioska, gdzie domki są zrobione z płyt kamiennych
  • pójść na lody do Do-Do Cafe – tanie i mega dobre! PS można wziąć porcję pół na pół 😀
  • pochillować na plaży – piwko, krempita i orzechowe chrupki, czego chcieć więcej?:D
W Herceg Novi jest mnóstwo schodów

Promenada wzdłuż Zatoki Kotorskiej

Fort Kanli Kula

Jak dojechać z Kotoru do Herceg Novi?

Dzień 4. Budva

Cóż, Budvy w ogóle nie mieliśmy początkowo w planach. Co więcej, już na starcie totalnie wykreśliliśmy ją z miejsc do odwiedzenia. Dlaczego? Budva jest dużym miastem, jest kurortem, gdzie jest mnóstwo hoteli, wieżowców i w sezonie podobno jest tu w cholerę ludzi. Powiedzieliśmy sobie – to nie dla nas. No ale, jak widać finalnie tam wylądowaliśmy, a wszystkiemu winna była pogoda! Okazało się, że ostatnie dwa dni ma padać, w międzyczasie ktoś nam powiedział, że Budva jest całkiem spoko poza sezonem. Stwierdziliśmy, dobra, jednak jedziemy do Budvy, jest tam duży wybór knajp, więc jak będzie cały dzień padać, to przynajmniej zrobimy jedzeniowe tournee. 😀

Nie będę ściemniać, nie polubiliśmy się z Budvą.  Jak dla nas, to miasto nie miało w ogóle takiej duszy, było trochę nijakie. Jasne, pewnie pogoda miała trochę na to wpływ, ale mimo to chyba nie jest to miejsce dla nas.

Ale! Żeby nie było, że taka ta Budva straszna. Było kilka aspektów, które nam się podobały:)

Co warto zrobić w Budvie :

  • poszlajać się po knajpach – i oczywiście też coś zjeść :D. Wybór restauracji jest tu naprawdę duży. Mimo że już było poza sezonem, większość nadal była otwarta (normalnie w Czarnogórze dużo działalności się zamyka)
  • pospacerować po starym mieście – jedyne miejsce, które według nas miało „to coś”
  • pogapić się na morze na murku przy kościele św. Sawy (stare miasto) 
  • przejść się ścieżką wzdłuż morza od starówki do plaży Mogren i uważać na fale 😀 – to tam znajduje się słynna baletnica- symbol miasta. Wejście darmowe, otwarte do 21:00. Polecamy przyjść tu na zachód słońca 🙂
  • iść na obiad do Parmy (kuchnia czarnogórska)

NIE POLECAMY!

  • jeść frytek w Banbusie – dostaliśmy ociekające tłuszczem fryty.. omlety, które wzięliśmy na śniadanie też były średnie. Mają podobno spoko obiady, ale jakoś nas to już nie przekonuje..
Widok na miasto z naszego pokoju
Nasze obfite obiady w Parmie
Widok na morze z murku przy kościele św. Sawy

Ścieżka do plaży Mogren

Baletnica - symbol miasta, znajdziecie ją na magnesach, pocztówkach itp.
Tutaj widać, że ścieżka jest cała mokra przez fale, więc trzeba uważać 😀

Jak dojechać z Herceg Novi do Budvy?

rozkład od poniedziałku do piątku :

Dzień 5. Podgorica

Do Podgoricy przyjechaliśmy w wiadomym celu – stąd mieliśmy samolot powrotny. Pewnie zastanawia Was, czemu nie zdecydowaliśmy się na zwiedzanie tego miasta – przecież to stolica! Tak więc po dogłębnym researchu w necie, okazało się, że większość opinii o Podgoricy była taka sama – nie ma tu nic ciekawego, omijać i jechać dalej. Dziwne nie? Przecież to stolice zazwyczaj są takim reprezentatywnym punktem na mapie kraju, ale jak widać, nie tym razem. A przynajmniej tak twierdzą ludzie z internetów, a my im zaufaliśmy.  😀 

Ale!

Mając chwilę czasu wstąpiliśmy tutaj do bardzo fajnej restauracji, w której było mnóstwo ludzi.  Pod Volat się zwie i serwują tam przeróżne dania – głównie czarnogórskie. Dajemy 10/10!

Podgoricki specjał- gołąbki w kapu scie i kiełbaski cevap
To tu, polecam! 😀

Jak dojechać z Budvy do Podgoricy?

rozkład od poniedziałku do piątku :
Jeśli ten wpis był dla Ciebie pomocny zafunduj nam kawkę, będzie nam miło 🙂
Postaw mi kawę na buycoffee.to

You may also like

Leave a Comment

Lubisz ciasteczka? Pewnie Czytaj więcej