Szlak Orlich Gniazd rowerem w 3 dni

by Karolina Grychtoł

Szlak Orlich Gniazd to podobno najstarszy i najpiękniejszy szlak turystyczny w Polsce. Na jego trasie znajduje się 14 pięknych budowli – zamki, ruiny i nie tylko. Prowadzi przez dwa województwa – śląskie i małopolskie. A że my ze Śląska to grzechem byłoby nie wykorzystać okazji i nie zobaczyć tego pięknego szlaku na własny oczy. Wierzcie nam – jest pięknie, do tego różnorodnie. Bywa ciężko, ale bywa też przyjemnie. Poza tym, widoki wynagradzają każdy ciężki podjazd 🙂 Tak więc decyzja zapadła:  przeznaczyliśmy  3 dni (piątek+ cały weekend), wsiedliśmy w pociąg z Katowic do Częstochowy i ruszyliśmy odkrywać Szlak Orlich Gniazd rowerem.

SZLAK ORLICH GNIAZD ROWEREM PRAKTYCZNE INFO NA START

  • Długość szlaku: 190km
  • Start: Częstochowa
  • Meta: Kraków
  • Zacząć z Krakowa czy Częstochowy?:  oficjalny start jest w Częstochowie i właśnie jazda od tego punktu jest podobno przyjemniejsza. My startowaliśmy z dworca PKP w Częstochowie, a kończyliśmy na rynku w Krakowie.
  • Poziom trudności: trasa jest wymagająca, ale spokojnie do przejechania dla amatorów (więcej w punkcie „Znowu pod górkę?!”)
  • Dostęp do jedzenia: trasa prowadzi momentami przez miasta, więc spokojnie można znaleźć jakiś sklep lub knajpkę. Punkty gastronomiczne znajdują się również w pobliżu zamków ( w szczególności przy zamku w Olsztynie i Ogrodzieńcu)
  • Noclegi: Przy samej trasie nie było żadnych kempingów, pensjonatów. Warto noclegami zainteresować się przed wyruszeniem w trasę, by uniknąć szukania noclegów „na już”. No chyba że chcecie spać na dziko tak, jak my – to zapewniamy, miejsc jest wiele 😀 Opis naszych noclegów na dziko znajdziecie w naszym wpisie klikając tutaj
Startujemy z dworca PKP w Częstochowie
Pociąg na trasie Katowice-Częstochowa; Koleje Śląskie

PRZEBIEG TRASY + ZAMKI

Będąc na szlaku warto choć na chwilę zatrzymać się przy zamkach, które nadają trasie niepowtarzalnego klimatu. My weszliśmy jedynie na ruiny zamku w Olsztynie. Największe wrażenie na nas robiły ruiny z daleka – bez wchodzenia na ich teren. Koszt biletu (ok. 8zł) wydawał się nam nieadekwatny do czasu spędzonego na ich terenie, a z daleka zamki wyglądały bardzo okazale. 

  • koszt biletów na zamki – 8-9zł/normalny, 5zł/ulgowy (cena na dzień 6/08/21)
  • Ogrodzieniec – tutaj było zdecydowanie najwięcej turystów, w kolejce do kasy stało dobre 20 osób, wszędzie dookoła stragany, straganiki, tory saneczkowe, waty cukrowe i inne tego typu atrakcje. Mieliśmy wrażenie, że dzieci były bardziej zaaferowane tymi atrakcjami niż samym zamkiem. Ceny biletów: 19zł/normalny, 13zł/ulgowy (6/08/21). Więcej info na stronie zamku tutaj
Źródło: https://www.orlegniazda.pl/route/12398/szlak-rowerowy-orlich-gniazd
Zamki znajdujące się na rowerowym Szlaku Orlich Gniazd; źródło: https://orlegniazda.pl/
ruiny zamku w Olsztynie
ruiny zamku w Olsztynie
Zamek w Mirowie
Zamek w Mirowie
WIdok na zamek Bobolice
Zamek Ogrodzieniec
Kolejka do zamku Ogrodzieniec

GPS? NIE TRZEBA! - Czyli oznakowanie szlaku

  • Szlak to trasa czerwona, znaki są dosłownie wszędzie, gdzie człowiek może mieć wątpliwości, gdzie jechać dalej,
  • co prawda nam zdarzyło się parę razy zboczyć z trasy, ale zazwyczaj było to spowodowane naszą nieuwagą lub zabójczą prędkością na zjazdach 😀
  • oznaczenia są na tabliczkach, a w lasach również na drzewach

ZNOWU POD GÓRKĘ?! - Czyli czy szlak jest wymagający?

  • Mówiąc o stopniu trudności, pozwoliliśmy sobie podzielić trasę na 3 etapy odpowiadającym naszym trzem dniom jazdy:
  1. Częstochowa – Czernichów (70km)– najprzyjemniejszy etap, jest parę podjazdów, ale ogólnie cała trasa całkiem przyjemna. Finiszując w okolicach Żarek jadąc przez las, zaczęły się kamieniste podjazdy. Podsumowując cały dzień: spoko, z przytupem i spoconymi koszulkami na ostatnich kilometrach
  2. Czernichów -Paczółtowice (80km)– tutaj sytuacja się odwróciła o 180stopni – dzień zaczęty od górek, NON STOP podjazdy, najpierw te leśne, potem zjechaliśmy na pięknie przygotowaną ścieżkę rowerową – widoki cudowne, do tego co chwilę ławeczki (chyba wiedzieli, że są one tu bardzo potrzebne :D). Taka tam rozgrzewka 😀 Ten etap na pewno nie należy do nudnych – podjazdy, potem zaraz zjazdy, asfalt, leśne ścieżki, polne drogi. Pięknie, ale dość intensywnie i wymagająco.
  3. Paczółtowice–Kraków  (40km) – początek drogą asfaltową (mało ruchliwą), zaczynają się górki. Jest wymagająco, ale już nie aż tak, jak w drugim dniu. Dojeżdżając do okolic Balic, zaczyna się czuć, że meta już blisko. Zaczyna się jazda przez miasto, jest większy ruch na drodze, ale przed Krakowem pojawia się wydzielona dla rowerzystów ścieżka. Wjeżdżając do Krakowa robi się już całkowity lajcik – na pewno duży wpływ ma na to świadomość, że cel tak blisko, ale generalnie jest płasko i przyjemnie.

Ogólnie całą trasę śmiało nazwiemy wymagającą. Jest duża liczba przewyższeń, trasa jest bardzo zróżnicowana, jest piach, są kamienie, po deszczu w lesie pojawiają się kałuże i błota. Nie ma nudy, ale trasa jest spokojnie do przejechania dla osób, które jeżdżą na rowerach rekreacyjnie – tak, jak my 🙂

Poniżej różne oblicza Szlaku Orlich Gniazd:

ZNOWU WAFLE?! - Czyli co jedliśmy?

Wzięliśmy ze sobą:

  • bułki przygotowane przed wyjazdem ( to było nasze śniadanie i obiad w 1.dzień)
  • wafle kukurydziane,
  • dżemy,
  • paprykarz,
  • parówki z kurczaka
  • energetyczne przekąski – batony musli, musy owocowe

+ żarcie na mieście: w 2.dzień wleciała pizza, w 3.dzień w ramach nagrody już w Krakowie – zapieksy z Kazimierza (we wpisie Gdzie warto zjeść w Krakowie przeczytacie więcej o słynnych zapiekankach). Przyznamy się bez bicia, że wpadały mini nagrody, by uzupełnić spalone kalorie: zimne piwko czy lody – no ale chyba zasłużyliśmy ?:D

Paprykarz to świetny wybór na wyjazdy, podczas ktorych istnieje ryzyko, że coś się popsuje. Paprykarz nigdy !
Przerwa na wafle z paprykarzem wpadła pod samymi ruinami w Ogrodzieńcu
wafle+dżem 100% - bez nich ten wyjazd nie byłby taki sam 😀
Te musy zabieramy na każdy wyjazd. Jest kilka smaków, dostępne m.in. w Lidlu i Biedrze; 2,99zł

Czy są na trasie sklepy/restauracje?

W większości jedzie się z dala od cywilizacji, dlatego chcąc coś zjeść, kupić wodę, cokolwiek- dobrze jest o tym pomyśleć wcześniej. Są momenty, gdy przejeżdża się przez centrum miast, więc wtedy można zrobić sobie zapasy lub zjeść jakiś ciepły posiłek. PS polecamy JURAJSKI SKLEP w Podlesicach (około 60km od Częstochowy), gdzie kupić można piwka z tutejszego browaru. Jest to mały sklepik, mieszczący się w prywatnym domu. Ceny wysokie – jak to w jedynym sklepiku w okolicy, ale na te piwa warto 😀

Tego nie zabieraj:

chyba to są oczywiste sprawy, ale zawsze dobrze przypomnieć 😀 na tego typu wyprawy nigdy nie zabierajcie ze sobą produktów, które są podatne na temperaturę. Odpuście czekolady i inne słodycze z czekoladą (no chyba że zjecie je na samym początku :D) oraz wszelkie produkty, które powinny być przechowywane w lodówce

Zasłużona pizza w Da Grasso, Olkusz
Piwa z tutejszego browaru; Sklep Jurajski, Podlesice; polecamy!

DAWID, CHYBA MAMY PROBLEM! - Czyli co spakowaliśmy, a o czym zapomnieliśmy

Na rowerowy trip na kilka dni polecamy wziąć (koniecznie):

  • ubrania na zmianę
  • coś przeciwdeszczowego(peleryna, kurtka)
  • Coś ciepłego (polar/bluza) – w razie chłodniejszego dnia lub nocy 
  • wiatrówka – na rowerze trochę może wiać, wiadomka
  • zestaw naprawczy – oby się nie przydał ale wiecie – łatki, klej warto mieć!
  • pompka – to chyba oczywiste 😀
  • zabezpieczenie na rower – jakby się Wam zachciało na przykład pójść zwiedzić zamki lub coś wszamać (PS w Olsztynie w kasie na zamku jest miła pani, która przypilnowała nam rowery)
  • przekąski – jakieś batony itd. w razie nagłego małego (lub dużego) głoda
  • woda – nie wszędzie na trasie są sklepy, a pić trzeba; polecamy sobie kupić jakieś izotoniki np. w proszku (Decathlon), by uzupełniać nie tylko płyny, ale również elektrolity i węgle (dzięki nim woda szybciej się wchłania, a wam zwiększa się wytrzymałość)

O TYM NIE ZAPOMNIJCIE! – Czyli czego nie wzięliśmy, a powinniśmy:

  • zapasowa dętka – pechowo, musieliśmy naprawiać dętkę podczas tego tripu… Lepiej się uczyć na cudzych błędach – więc łapcie naszą radę, coby Wam się taka przygoda nie przydarzyła 😀
  • buty na zmianę – szczególnie, jeśli zapowiadają chociaż przelotne deszcze – tak, tu też popełniliście gafę i jechaliśmy w przemoczonych butach 😀
Akcja ratunkowa pt.: "Uratować dętkę". Dobrze, że chociaż mieliśmy łatki 😀
Tu kupiliśmy najdroższe dętki ever - 30zł/1szt.- mamy nauczkę, by brać takie rzeczy ze sobą ; Żarki

SŁYSZAŁEŚ TO!? - Czyli nasze pierwsze spanie na dziko oraz inne sposoby na nocleg

To miało być nasze pierwsze spanie na dziko. Bardzo byliśmy podekscytowani tym, nie wiedzieliśmy co nas czeka, nie wiedzieliśmy, gdzie będziemy nocować, nie wiedzieliśmy jak to w ogóle jest spać na dziko – te wszystkie niewiadome nadawały naszemu wyjazdowi nutkę adrenaliny. Czy się baliśmy? W ogóle! – Do momentu, aż nie zrobiło się ciemno 😀 – ale o tym napiszemy w osobnym wpisie 🙂 Dzisiaj skupiamy się na praktycznych informacjach

  • Miejsc na dziko jest bez liku – jeśli czujnie jedziecie i rozglądacie się po okolicy mając cel-rozbić się, zawsze coś znajdziecie.

Nasz 1.nocleg – Kroczyce, współrzędne:  50.5545664,19.5218957

Nasz 2.nocleg –Paczółtowice tu już Wam konkretnej lokalizacji nie podamy, bo spaliśmy prawdopodobnie na prywatnym nieogrodzonym terenie zaraz przy polu. Rozglądaliśmy się, czy jest ktoś w okolicy, niestety nikogo nie było. Rozbiliśmy się grzecznie, rano pozabieraliśmy wszystkie śmieci nie zostawiając po sobie żadnych śladów.

KEMPINGI NA TRASIE (kilka przykładowych):

  • Małe Dolomity  -okolice zamku w Bobolicach
  • Gościniec Jurajski – okolice zamku w Bobolicach
  • Jura Camp Kemping nr 244 – okolice Ogrodzieńca
  • Pole namiotowe Agata Makowska – okolice Ogrodzieńca
  • Brandysówka – okolice Rabsztyna
1. nocleg - Podlesice
2. nocleg - Paczółtowice

„DAJ 5ZŁ NA COLĘ” – Czyli ile kosztował nas ten wyjazd?

  • Pociąg Katowice-Częstochowa (Koleje Śląskie) – 27zł
  • Pociąg Kraków-Katowice (PolRegio) – 22zł
  • Noclegi – 0zł
  • Sklep, pizza, piwka itd. – 92zł
  • Zamek Olsztyn – 8zł

=149zł/osoba

„ZOSTAŃMY TU!” – Czyli nasze wrażenia

Choć pierwszy dzień potraktował nas deszczem nie zraziło nas to – trasa oraz zamkowe klimaty to było coś! Sama się dziwię, ze tak zaczęliśmy się zachwycać Polską, gdzie odkąd złapaliśmy bakcyla na podróże omijaliśmy Polskę, bo „przecież tyle świata do odkrycia”. W ubiegłym roku korona „zmusiła” do pozostania w polskich granicach i ani trochę nie żałujemy tego, że skupiliśmy się na naszym kraju. Ale wracając do orlich gniazd :

  • trasa jest bardzo zróżnicowana (drogi asfaltowe, szutrowe, lasy, piach, przejazdy przez wsie, czasami centra miast) do koloru, do wyboru!
  • nie jest łatwa, ale też nie jest bardzo ciężka – jest po prostu wymagająca na pewnych odcinkach – trzeba się nastawić, że nie jest to trasa płaska
  • nie ma problemów z noclegami – są kempingi, są pensjonaty, są również 5* miejscówy na dziko. Jeśli w planie macie hostele/pensjonaty warto rezerwacje zrobić wcześniej (szczególnie w okresie wakacyjnym)
  • są knajpy i sklepy – nie ma tak, że cały dzień jedzie się lasem. Sklepy i knajpy spokojnie na trasie znajdziecie – warto jednak wcześniej „obczaić” teren, żeby się nie okazało, że w momencie największego głodu lub pragnienia, najbliższa cywilizacja jest 20km od Was 😀
  • zamki robią klimat – naprawdę! i można zwiedzać (bilety ok. 7-8zł)
  • jest pięknie! 

    Szlak Orlich Gniazd rowerem możemy spokojnie polecić rekreacyjnym rowerzystom, jak i tym bardziej wprawionym! 🙂

You may also like

Leave a Comment